wtorek, 7 sierpnia 2012

Wstęp. Dlaczego akurat turecki i z czego korzystam.

Selam!

Trochę może nie w czas, bo moda na blogi już jak gdyby przebrzmiała, ale jednak się skusiłem.
Celem niniejszego będzie monitorowanie postępów w nauce języka tureckiego i - na co mam cichą nadzieje - pomoc w nauce innym pasjonatom orientalistyki.

Należy również wspomnieć skąd zainteresowanie właśnie tureckim. Hę ... to nieco dłuższa historia. Zaczęło się to bowiem kilka lat temu, gdy zainteresowałem się Orientem. Podobnie - jak sądzę - większość jego pasjonatów, zaczynałem od świata arabskiego, aby - z czasem - odkryć różnorodność tamtejszych kultur i odnaleźć swoje miejsce wzdłuż południowych wybrzeży mórz Kaspijskiego i Czarnego. Nauka języka jest naturalnym następstwem zainteresowania, tyle, że rzeczony region mówi naprawdę wieloma fascynującymi językami, wszystkich których ogarnąć nie sposób. Z pomocą jednak przyszedł pewien trabzończyk o wiele mówiącym imieniu Volkan. Powiada się, że to język perski jest językiem miłości i trudno się temu dziwić, słysząc jego słodki dźwięk i kobiecą melodię. Jednak po usłyszeniu tej piosenki, stwierdziłem, że jak chłop ma już mówić o miłości, to tylko po turecku. Z jajem i namiętnie :D.
Chciałbym również od razu wypisać materiały z których najczęściej korzystam. Jeśli chodzi o słowniki, to niestety nie dorobiłem się żadnego w formie książkowej, natomiast turkishdictionary.net wydaje się całkiem porządny, choć ilość znaczeń jakie przypisują jednemu czasownikowi przyprawić może początkującego o zawrót głowy (a ja bardzo lubię czasowniki). Pierwszą stroną, z której czerpałem informacje nt. tureckiego była cromwell-intl.com. Miłośnikom praktyki wyda się mało stosowalna i zbyt „gramatyczna”, ale zawiera dużo materiału i stanowi dobry teoretyczny start. Od czasu do czasu, zdarza mi się też wchodzić na blog (z resztą inspirację dla tego) learningpracticalturkish.com.
Kolejną nieodłączną stroną każdego turkologa-amatora jest oczywiście youtube.org. Nie będziemy się rozpisywać, wszak są już tacy, dla których Internet i youtube to prawie to samo. Co oglądać i czego słuchać? Notki, o co ciekawszych filmach i klipach będę umieszczał stopniowo. Trudno byłoby od razu wymienić wszystkie rzeczy warte usłyszenia czy obejrzenia. Jest natomiast rzecz, o której – na samym początku – warto powiedzieć. Otóż, Turcja – z tego, co zauważyłem - jest swoistą potęgą serialową i wybór tego typu programów telewizyjnych (w tym telenowel :)) jest całkiem spory.
Zachęcam również do słuchania radia i oglądania telewizji na żywo. Wszystkie kanały telewizyjne i radiowe TRT, amalgamatu ichniejszych TVP i PR, są dostępne online. Tu drobna uwaga: 6-ki są po kurdyjsku.
Jeśli chodzi o książki, to pierwszą, która przychodzi mi na myśl i jedyna, o której cokolwiek mogę powiedzieć, jest wydana w 2005, Turkish: a comprehensive grammar z Routledge’a, autorstwa Aslı Göksel i Celia Kerslake. Praca, choć - zgodnie z obietnicą, zawartą w tytule - obszerna i wyczerpująca, nie sprawdza się jako wczesny materiał dydaktyczny i można spokojnie zaczekać z jej zakupem do momentu osiągnięcia przyzwoitej znajomości podstaw. Nie mogę sobie odżałować, że jeszcze nie zakręciłem się wokół polskiej Gramatyki języka tureckiego w zarysie Marka Stachowskiego, ale cóż... może wkrótce będę miał na półce :)

Tyle na razie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz